Lama Ole Nydahl – Official Website

List Noworoczny Lamy Ole

Published January 6, 2016

List Lamy Ole Nydahla z okazji Nowego roku 2016, do uczniów, przyjaciół i wszystkich którzy wspierają jego pracę, podsumowuje osiągnięcia oraz opisuje najważniejsze momenty minionego roku. Przeczytaj tłumaczenie listu na język polski.

31 grudnia 2015 roku

Moi drodzy uczniowie i przyjaciele,

Mam nadzieję, że macie pod ręką krzesło. Poniższa prezentacja będzie dłuższa niż zwykle.
Nadają jej kierunek nasze ostatnie doświadczenia ze starożytnych jaskiń Maratika w wyjątkowym Nepalu. Chcielibyśmy podzielić się z wami wydarzeniami tego roku, żeby móc pójść w przyszłość w najlepszy możliwy sposób: niezliczeni idealiści pokładają w nas nadzieję i właśnie dojrzało wiele decyzji!
Wszystkich, którzy cenią sobie trwały rozwój ludzki, ucieszy rozwój wypadków w tym roku, a także to, jak połączyliśmy wysiłki, żeby dzielić się mocą buddyzmu Diamentowej Drogi dla dobra niezliczonych przyjaciół.
Jest to najważniejsza rzecz już od naszego pierwszego kroku – od przyjęcia Schronienia.
Nic też nie może przynieść światu więcej pożytku, niż nasze wyzwalające i oświecające aktywności oraz pogląd.

Przyjaciele, którzy do tej pory nigdzie z nami nie jeździli często pytają nas, co może oznaczać rok podróży z Lamą. Dlatego poniżej znajdziecie opis najważniejszych wydarzeń z udziałem Ale, Tomka i wielu innych przyjaciół w intensywnym roku 2015.
Dużą częścią tej aktywności było oczywiście robienie wszystkiego, by nadążyć za wydarzeniami na świecie, których nikt z nas nie może zmienić. Jednocześnie dzielimy się buddyjskimi wglądami w rozległe i kruszące koncepcje wydarzenia całego kolejnego roku:

W pierwszym tygodniu roku odwiedziliśmy odważny jak zawsze Izrael, a następnie przejechaliśmy całą Rosję podczas niezwykle łagodnej zimy, jaką obiecali nam naukowcy. Odwiedziliśmy po raz pierwszy zapierającą dech w piersi Kamczatkę położoną na najdalszym wschodzie Rosji. Starzy i nowi przyjaciele na drodze rozwijają się dobrze i głęboko, używając naszych metod.
Następnie spędziliśmy czas z dojrzałymi uczniami w Australii i Nowej Zelandii, gdzie na Wyspie Południowej miałem okazję wypróbować na tamtejszych burzliwych wodach naszybszy na świecie skuter wodny – Jet Ski – naszych przyjaciół. Przelatywnie z jednego grzbietu fali na drugi zainspirowało mnie do napisania listu “o jajku”, który wysłałem wam wszystkim. Spowodowało to napływ maili demokratyzujących nasze poglądy, poszerzających komunikację i dających moc naszym ośrodkom.

W Hong Kongu, w przeciągu kilku lat, najpierw nasi chińscy uczniowie Gyalła Karmapy, a potem angielsko-fińska rodzina i jej praca wpisali nas na listę dojrzewających idealistów tamtego regionu. Dzięki temu pojawiły się tradycyjne i dobrze poinformowane grupy z Dalekiego Wschodu. Wtedy również zaplanowaliśmy pierwszą wizytę w Wietnamie na rok 2016.
Po raz trzeci od 1978 roku przyjechaliśmy do RPA i podróżowaliśmy tam z inspirującą nową grupą, wspięliśmy się w rekordowym czasie na Górę Stołową i wysłaliśmy jej piękno wszystkim.
Powróciwszy do Londynu spotkaliśmy się z odważnym i szlachetnym Lordem Pearsonem. Po raz kolejny byliśmy jego gośćmi w Izbie Lordów oraz zjedliśmy razem posiłek w Izbie Gmin.

Podczas wizyty u naszego bliskiego przyjaciela, Uriego Gellera w jego przestronnej rezydencji udowodniliśmy ponad wszelki błąd statystyczny, że przestrzeń jest informacją. On, Tomek i ja narysowaliśmy wszyscy, bez wcześniejszego uzgodnienia, trójkąty takiej samej wielkości.
Następnie polecieliśmy na spotkanie z niezłomną kulturą Irlandii, która – podobnie jak kultury słowiańskie – jest tak bliska mojemu sercu.
Miesiąc zakończył się w Europie Środkowej wykładami dla tysięcy uczniów i przyjaciół. Odbyły się one w EC, Kopenhadze, Warszawie i podczas kursu wielkanocnego w Kassel.

Powitał nas ekscytujący Salwador, a potem piękna Kostaryka, świętowaliśmy też dziesięć lat naszej pracy na Kubie. Następna była Wenezuela z kursem Wielkiej Pieczęci oraz fantastycznym prezentem od mojej ukochanej Ale: ekscytującą wyprawą na olbrzymie, wiekowe góry stołowe Tepui w Canaimie oraz na nieskazitelny archipelag Los Roques. Powinniście obejrzć niesamowity film, który nakręcił tam nasz przewodnik.

Podczas kursu Mahamudry nad skalistym wybrzeżem Pacyfiku w Peru cieszyliśmy się dziesięciometrowymi falami tsunami – udało nam się to również przeżyć.
Odwiedziliśmy ponadczasowy Meksyk, a następnie wspaniałą Kolumbię, gdzie zeszły się razem pomyślne warunki: doszło do zakupu pięknie położonego kawałka ziemi niedaleko Villa de Leyva, idealnego na ośrodek odosobnieniowy dla tamtego regionu.
W tym samym czasie film dokumentalny “Hannah” poruszył setki ludzi podczas kilku projekcji w Rubin Museum of Buddhist Art w Nowym Jorku. Wyjątkowa historia Hannah wciąż inspiruje szeroką publiczność na festiwalach filmowych na całym świecie.
Pod przewodnictwem Maggie Lehnert, błyskotliwej siostry Tomka i reprezentantki naszej Diamentowej Drogi w buddyjskiej części Azji, wyjechaliśmy do miotanego trzęsieniami ziemi Katmandu, gdzie mogłem przekazać błogosławieństwo XVI Karmapy. Wielu idealistycznych przyjaciół z całego świata było na tyle szczodrych, że zebrali dość pieniędzy na zakup stu namiotów i dziesięciu domów, zasponsorowanie sierocińca i pomoc dla częściowo zniszczonego Swajambu oraz całkowicie zrujnowanej świątyni Szieraba Dzialtsena Rinpocze, Manang.
W ośrodku odosobnieniowym Kunziga Szamarpy, Szarminub, kilkunastu inteligentnych i robiących wrażenie mnichów przerwało trwające ponad dziesięć lat odosobnienie, żeby zapoznać się z tym nowym, zachodnim oddziaływaniem.
Potem, tuż przed wyjazdem, byliśmy świadkami autentycznego, totalnego cudu: kiedy przywoływaliśmy dwuramiennego strażnika naszej linii, siedem miseczek z wodą uniosło się nad swoje podstawki i zaczęło wibrować. Wisiały swobodnie w powietrzu przed relikwiami Kunziga Szamarpy, nie wylała się z nich ani kropla, a wszystko uspokoiło się dokładnie w chwili, w której skończyliśmy medytację. Był to niewiarygodny i niezapomniany wyraz mocy linii Kagyu.
Ale i ja zrobiliśmy także coś dla dodania odwagi miejscowym. Spędziliśmy dwie noce sami na najwyższym piątym piętrze jedynego stojącego domu Rinpocze. Większość pozostałych budynków była zrównana z ziemią, a wszyscy spali w ogrodzie; na trzecią noc w domu dołączył do nas Tomek.

Dalej pojechaliśmy do KIBI w Delhi i spotkaliśmy się z J.Ś. Karmapą. Było to w pierwszą rocznicę śmierci Szamarpy; posadzono mnie obok wybitnego profesora Sempy Dordże, cennego nauczyciela Karmapy od filozofii buddyjskiej. Był to wielki zaszczyt, którego się w ogóle nie spodziewałem.
Wreszcie mogliśmy odwiedzić Kijów, spędzić razem cenny czas z przyjaciółmi i pomóc uśmierzyć ich ból. Tak jak w innych krajach słowiańskich i tutaj buddyzm jest bardzo silny, a ludzie dają mu centralne miejsce w swym życiu.
W Hiszpanii Pedro Gomez stworzył nowe wymiary. W ratuszu w Maladze otrzymałem nagrodę UNESCO za mój wkład w wolność słowa. Innym laureatem tej nagrody był papież Franciszek.
Następnie odbyły się wielkie kursy na Węgrzech, w Polsce i Danii; wraz z Szierabem Dzialtsenem Rinpocze pomogliśmy też zbudować i wypełnić doskonałą stupę w Bułgarii.
W Salonikach świętowaliśmy czterdzieści lat wspólnej pracy w Grecji, razem z innymi świetnymi grupami z Bałkanów.

Spotkaliśmy się znowu z Karmapą w Ośrodku Europejskim na największym dotychczas kursie – pojawiło się tam ponad siedem tysięcy pełnych nadziei twarzy. Cieszyliśmy się nowymi, lśniącymi budynkami i nowoczesną architekturą. Są to wspaniałe efekty niestrudzonej pracy Caty, inspirujące dla wielu.
Wkrótce potem zebraliśmy się wraz z dwoma tysiącami pełnych mocy Rosjan w Kałudze pod Moskwą, a następnie spędziliśmy wspaniały czas z naszymi niewzruszonymi przyjaciółmi w Grazu.

Ta perła Austrii oraz Kopenhaga współdzielą zaszczyt bycia pierwszymi ośrodkami Diamentowej Drogi, jakie Hannah i ja założyliśmy na Zachodzie w 1972 roku. Zostały one uznane przez XVI Karmapę.

W kolejnym tygodniu nauczałem w naszym Western Retreat Centre w środkowej Kalifornii, a następnie ścigaliśmy się na potężnych motocyklach BMW na północ od San Francisco.
Mogliśmy cieszyć się niezliczonymi zakrętami na drodze wijącej się przez majestatyczne lasy sekwojowe nad oceanem, udało nam się to tuż przed wybuchem pożarów. Dwa tygodnie później David przyjechał do nas do Europy i kontynuowaliśmy trening na dwóch kołach przez Masyw Centralny we Francji. Ale znów siedziała za mną, a doświadczeni europejscy przyjaciele ustalali kurs.
Natępnie wróciliśmy do Karma Guen, gdzie cieszyliśmy się kursem VIII Karmapy z Dzigme Rinpocze. Następnie poprowadziłem kurs Wielkiej Pieczęci niedaleko Bolonii we Włoszech dla ośmiuset osób, a później nauczałem w Dordogne. Po kursie w pobliżu Karlsruhe znów spędziliśmy ważny czas na Ukrainie oraz podróżowaliśmy po Niemczech i Szwajcarii, kończąc wielkim dorocznym spotkaniem ośrodków w Brunszwiku.
Po krótkim przystanku w Bratysławie na Słowacji, gdzie inaugurowaliśmy nowo kupiony ośrodek, polecieliśmy do Moskwy. Tym razem zostaliśmy tam oficjalnie zaproszeni przez rząd, żeby reprezentować buddyzm na spotkaniu religijnym. Podczas tej wizyty nastąpił punkt kulminacyjny siedmioletniego, herkulesowego wysiłku – najlepszy rezultat, jaki można sobie wymarzyć dla naszej pracy: weszliśmy w posiadanie 1120 metrów kwadratowych w samym centrum Moskwy – powiększymy tę powierzchnię do 2000 metrów gdy tylko będzie to możliwe. Zakupu dokonali nasi szczodrzy miejscowi geniusze.
Z wielką radością zdaliśmy sobie sprawę, że dzień podpisania umowy kupna odbył się w rocznicę przyjęcia Schronienia od XVI Karmapy w Rumteku przez Hannah i przeze mnie, zaledwie czterdzieści pięć lat temu.

Po przystanku na wykład i pobłogosławienie nowego ośrodka w Wilnie na Litwie pojechaliśmy, na zaproszenie Szieraba Dzialtsena Rinpocze, na ceremonię otwarcia jego nowego, wspaniałego klasztoru. Służy on tysiącom ludzi w Nala w pobliżu Katmandu. Razem z Karmapą i naszymi wysokimi Rinpocze daliśmy błogosławieństwo dziesięciu tysiącom okolicznych mieszkańcow, pomagając im zapomnieć o przeszłości.
Po inspirującym pobycie w Oslo i pierwszej rocznicy mojego ślubu z Ale pojawiło się piękne miejsce na odosobnienia w środkowej Finlandii.
Po powrocie do Europy Środkowej Tomek i ja przeszliśmy udaną laserową operację oczu. Później w tym samym tygodniu miało miejsce kluczowe spotkanie ze wszystkimi przyjaciółmi w Immenstadt. Tutejsza bezklasowa społeczność, dla której pracowali, stała się w rzeczywistości z czasem dosyć klasowa. Wysoko często wykształconym przyjaciołom oferowano w piwnicy, w której się spotykali po całym dniu cieżkiej, idealistycznej pracy piwo, za które musieli zapłacić, a na ostatnim piętrze willi serwowano darmowego szampana tym wszystkim, którzy byli popularni, co oburzało wiele osób.
Postanowiliśmy, że wielopoziomowa społeczność EC odejdzie w przeszłość.
Następnie znów byliśmy w obu Amerykach – w Miami, Nowym Jorku, Las Vegas, Chile i Urugwaju. Potem nastąpiła kolejna poruszająca wizyta w Nepalu, tym razem w celu otrzymania bezcennego prezentu od Szieraba Dzialtsena Rinpocze w jaskiniach Maratika w nepalskich Himalajach.

Nie powinno się dużo mówić o wielkich podarunkach duchowych, w przeciwnym razie ludzie będą oczekiwać tego samego – a doświadczenia są zawsze różne. Co więcej, wyjątkowość danej sytuacji może zaginąć, jeżeli przywołuje się ją zbyt często.
Ogólnie rzecz biorąc był to owocny rok z prawie czterdziestoma kursami Wielkiej Pieczęci i dziesiątkami wykładów publicznych na sześciu kontynentach. Błogosławieństwo naszej linii przekazu poruszyło tysiące ludzi.
Co należy zapamiętać z roku 2015, co będzie nas prowadzić w następnych latach?
Ważne zmiany, wprowadzone obecnie w naszej Diamentowej Drodze, dotyczące zarówno stylu życia codziennego w naszych ośrodkach, jak też będące wskazówkami na praktycznej drodze do osobistej dojrzałości.
Po pierwsze, żadnych hierarchii! Wszyscy, którzy pracują, muszą być postrzegani jako równi i wszyscy powinni robić to, w czym są najlepsi, dla dobra wszystkich. Wszelka praca powinna ponadto dawać moc naszym ludziom we wszystkich ośrodkach, rozwijać ich niezależność i możliwości.

Co najważniejsze, w Diamentowej Drodze nie ma żadnej kariery do zrobienia. Jedyny pożytek z naszej wszelkiej aktywności to rozwój ludzki, z którego mogą się uczyć i którym mogą się cieszyć wszyscy.
Nasz cel to być z każdym dniem coraz mądrzejszym, a nie tylko coraz starszym.
Powinniśmy się czuć użyteczni we wszystkim, co robimy dobrze, jednak za światowe dokonania nie może przysługiwać żadne duchowe uznanie. Wracamy do naszego rozluźnionego, jogicznego stylu i głębokiej esencji, co pobłogosławił wielki XVI Karmapa, kiedy Hannah i ja sprowadziliśmy jego przekaz na Zachód.
W ten sposób zabezpieczyliśmy naszą pracę i wartości na całym świecie. Wydarzyło się to między innymi przez rozszerzenie Diamond Way Foundation, służącej za wzór dla wszystkich fundacji krajowych.
Podsumowując zmiany w tym obszarze: zawsze powinniśmy włączać ciała nadzorcze dla równoważenia i sprawdzania decyzji zarządzających.
Ogólnie, współpraca grup przyjaciół sprawia, że wiedza szeroko się rozprzestrzenia. Ludzie w naszych ośrodkach powinni mieć szansę zdobycia różnych umiejętności, a następnie, po osiągnięciu w nich mistrzostwa, przekazywać je innym.
Czasami w historii – tak jak dziś – gdy podstawowe wartości humanistyczne są atakowane, uciskane, kontrolowane, niedoceniane i często zostają utracone, ważne jest, żeby cenić i być świadomym wszystkich narzędzi, jakimi nadal możemy się posłużyć.

Chcę się tu z wami podzielić przede wszystkim jednym wglądem:
Tracimy obecnie naszą wolność wyboru, wciąż jeszcze raczej na skutek sentymentalizmu i lenistwa niż z powodu bezpośredniego ataku na nasze wartości humanistyczne. To się może wkrótce zmienić. Dlatego powinniśmy pomagać ludziom w utożsamianiu się z tym co najlepsze i najdoskonalsze wśród rzeczy, które potrafią pojąć. Urzeczywistnia to prawdziwy cel buddyzmu Diamentowej Drogi.
Jak to zrobić? Inspirujcie ludzi, żeby zachowywali się jak buddowie, aż staną się buddami.

Musimy zachowywać się jak rodzina, aż staniemy się rodziną.
Wasz Lama Ole
P.S. Obyśmy spotykali się jak najczęściej i w ekscytujących miejscach!

Tłumaczenie Ewa Iwanowska i Piotr Jankowski